Ślad Szlaku Orlich Gniazd oraz profil wysokościowy



Zaczęliśmy na dworcu PKP w Częstochowie Stradom. Na miejscu
byliśmy przed 4 rano rano, było jeszcze ciemno więc za wcześno by ruszyć rowerem
na Szlak Orlich Gniazd. Wypakowaliśmy nasze rowery z pociągu i ruszamy
patrolowym tempem w kierunku Jasnej Góry. Kilka fotek, objazd klasztoru i słońce
już wstaje znad horyzontu. Już za Częstochową przekonujemy się że ślad z gps
który ściągnąłem ze strony Alferka jest miejscami nieaktualny i prowadzi inaczej
niż szlak co zmusza nas do dokładniejszej obserwacji oznaczeń w terenie, a z
tymi jest naprawdę nie najlepiej brakuje (lub są słabo widoczne) oznaczeń w
krytycznych punktach rozjazdy/skrzyżowania dróg. Dalej od Częstochowy sytuacja z
oznaczeniami w terenie już jest lepsza. Przed wyjazdem spotkałem się z opiniami
że na Jurze szlaki są mocno piaszczyste i nie nadają się specjalnie na rower.
Muszę się nie zgodzić z tą opinią. Mimo że nasz wyjazd wypadł w okresie
długotrwałej suszy szlaki były miejscami zapiaszczone ale bez przesady z roweru
tylko raz musieliśmy zsiąść (ze względu na piach) a było to na szlaku w lasach
przed zamkiem w Rabsztynie. Jeśli komuś sprawia kłopot jazda po "piaszczystych"
szlakach Jury to zdecydowanie odradzam wizytę na szlakach Roztocza tam to
dopiero jest piach.
Trasę zaplanowaliśmy na 2dni i plan udało się wykonać. Nie jechaliśmy cały cały
czas szlakiem to informacja dla tych którzy by chcieli skorzystać z śladu
zarejestrowanego przeze mnie odbiornikiem gps, przed Rabsztynem ze względu na
piach skróciliśmy trochę trasę zjeżdżając chwilowo na asfalt, następnie z
Ogrodzieńca do Smolenia zamiast szlaku był asfalt (nocleg mieliśmy w Pilicy w
ośrodku Będzińskiego Zakładu Energetycznego - polecam w razie problemów z
noclegiem w Ogrodzieńcu) oraz końcowy fragment za Ojcowskim Parkiem Narodowym do
Krakowa również zrobiliśmy asfaltem.W sumie wyszło nam 200km z kręceniem po
Częstochowie oraz zwiedzaniem Krakowa. Suma przewyższeń ponad 2000m tereny
przepiękne dla turystyki rowerowej szkoda że z Lublina mamy dość daleko ale i
tak wkrótce zamierzam powtórzyć tą wycieczkę ;).